Samolot z prezydentem na pokładzie, który wyleciał o 6:50 z Warszawy, rozbił się niedaleko lotniska wojskowego w Smoleńsku - informuje rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Maszyna jest "w znacznym stopniu zniszczona". Trwa akcja ratunkowa. Stan prezydenta i jego małżonki jest nieznany. Telefony wszystkich pasażerów milczą. Agencje światowe informują, że zginęło 87 osób. Tę liczbę potwierdza rosyjskie ministerstwo ds. nadzwyczajnych.
- Samolot rozbił się. Najprawdopodobniej zahaczył o drzewo. Zapalił a następnie został ugaszony – informuje rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. W tej chwili ratownicy próbują wejść do maszyny, która leży około 1,5 kilometra od lotniska i wydobyć poszkodowanych. Agencja Reuters informuje o 87 zabitych. Na lotnisku panuje wielki chaos, słychać syreny alarmowe.
Ostatnie momenty przed wypadkiem wyglądały następująco: maszyna TU-154 próbowała podejść do lądowania w wielkiej mgle. Nie udało jej się usiąść na pasie. Piloci przyspieszyli i chwilę później kontakt z maszyną się urwał. Rozległ się ryk silników i wybuch.
Na pokładzie samolotu byli – oprócz prezydenta z małżonką - między innymi szef NBP Sławomir Skrzypek, wicemarszałek, szef IPN Janusz Kurtyka, posłowie, kilku biskupów. Najważniejsze osoby w państwie.
ŁOs/iga
Złóż kondolencje